Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy i kremy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy i kremy. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lipca 2013

Chłodnik z ogórków, rzodkiewki i kopru

Lubicie chłodniki? Ja bardzo!
Szczególnie dlatego, że przygotowanie zajmuje tak niewiele czasu, mogą też całkiem długo postać w lodówce, z dnia na dzień wydają się być coraz smaczniejsze.
Trudno mówić o proporcjach, ale spróbuję podać Wam w miarę dokładny przepis.
Jeśli macie ochotę na chłodnik litewski, przepis znajdziecie tutaj.
Natomiast fanom słodkich zup na zimno polecam chłodnik wiśniowy z prażonymi płatkami kokosa oraz chłodnik jagodowy z miętą

Składniki na 6 porcji:
- 6 ogórków gruntowych, obranych ze skórki,
- duży pęczek rzodkiewek,
- czerwona papryka,
- pęczek szczypiorku,
- pęczek koperku,
- 1 litr maślanki,
- sól, pieprz, cukier - do smaku.

Wszystkie warzywa kroimy w drobną kostkę, lub ścieramy na tarce (ja wolę pokrojone warzywa). Koperek i szczypior drobno siekamy.

Całość zalewamy maślanką, doprawiamy solą i pieprzem, szczyptą cukru. Wkładamy do lodówki na minimum godzinę.

Podajemy z jajkiem ugotowanym na twardo i świeżą bagietką.

Bon appetit!

niedziela, 22 lipca 2012

Zupa wiśniowa z prażonymi płatkami kokosa

 Słodkich zup ciąg dalszy.
Pyszna zarówno na gorąco, jak i podana w formie chłodnika. Lubię, gdy jest esencjonalna i gęsta, wyborna oprószona chrupiącymi płatkami migdałów lub kokosa.
Na obiad, lub deser.
Polecam!

Składniki na 6 porcji:

- 1 kg wiśni,
- 1 l wody,
- opakowanie kisielu (np. cytrynowego),
- 3 łyżki cukru,
- pół szklanki słodkiej śmietanki (18 %)
- płatki migdałów lub kokosa, uprażone na suchej patelni.

W garnku zagotowujemy wodę z cukrem, następnie wrzucamy umyte wiśnie i gotujemy na małym ogniu przez 10 minut.

W połowie szklanki wody rozprowadzamy kisiel, następnie wlewamy go do zupy i mieszamy do momentu, aż całość się zagotuje i zgęstnieje. Dodajemy śmietankę i podajemy!

Bon appetit!


niedziela, 15 lipca 2012

Chłodnik jagodowy

 Jeśli lubicie jagody i obiady na słodko, będziecie zachwyceni.
 Sama nie wiem, czy ten sposób podawania owoców jest popularny w innych regionach...
W moim domu latem na stole królowały słodkie zupy. 
Była jagodowa z makaronem (!), zupa z sierpniowych owoców (jabłka, gruszki, śliwki, brzoskwinie) oraz wiśniowa, do której tradycyjnie podawało się młode ziemniaki podsmażane z cebulką (?!). Te odważne połączenia wydawały mi się wówczas zupełnie naturalne i zajadałam się nimi ze smakiem. Dziś również, choć zastanawiam się, kto wymyślił te wszystkie kontrowersyjne dodatki. Ojcowie protoplaści rodziny mieli fantazję!
Nie mniej jednak przedstawiam zupę jagodową. W zasadzie chłodnik, bo schłodzona smakuje najlepiej. Można ją także przygotować z owoców mrożonych, lub takich ze słoiczka, żeby w środku zimy poczuć klimat lata i umazać się jagodami jak za starych dobrych czasów. Smacznego!

Składniki na 6 porcji:
- litr jagód,
- mniej- więcej 1 litr wody,
- 3 łyżki cukru,
- opakowanie kisielu (np. cytrynowego),
- niewielkie opakowanie jogurtu naturalnego, lub śmietany kremówki.

W garnku zagotowujemy wodę z cukrem. Wrzucamy jagody i gotujemy przez kwadrans na małym ogniu. 
W miseczce mieszamy ze sobą pół szklanki wody i kisiel, aż kisiel się rozpuści i nie będzie grudek.
Następnie wlewamy kisiel do zupy i mieszamy, aż wszystko się zagotuje i trochę zgęstnieje. 

Podajemy schłodzony z jogurtem lub śmietaną oraz listkiem mięty. 
Można też dosłodzić do smaku, albo podać z bitą śmietaną jako deser. 

Bon appetit!



środa, 23 maja 2012

Chłodnik litewski


 Na dworze jakieś 30 stopni, słońce w pełni, jak tu się uczyć?
Poranek na targu, lekko przywiędnięta od upału botwinka (złotówka za pęczek), biorę dwa i garść świeżego szpinaku. Powoli nadchodzi czas, gdy dobry wegetariański obiad nie będzie kosztował fortuny, wystarczy kilka młodych ziemniaków, kalafior, szparagi, fasolka... 
a dziś zapraszam na pyszny chłodnik, tradycyjny, bez udziwnień.


Skladniki:
- 2 niewielkie buraki,
- 2 pęczki botwiny,
- 1 l maślanki,
- 1 szklanka wody,
- 3 ogórki gruntowe,
- pęczek rzodkiewek,
- 2 ząbki czosnku,
- pęk koperku i szczypiorku,
- sól, pieprz, cukier.

Botwinę myjemy, obieramy i kroimy w kostkę, łącznie z czerwonymi łodygami i częścią liści. Buraki także obieramy i kroimy, zalewamy wszystko wodą i gotujemy, aż buraki zmiękną, ale będą chrupiące. Studzimy, zalewamy maślanką, dodajemy roztarty z solą czosnek, pokrojone w kostkę rzodkiewki i ogórki, doprawiamy i wstawiamy do lodówki na około dwie godziny.


Bon appetit!

poniedziałek, 26 marca 2012

Toskańska zupa fasolowa z chlebem

 Pyszna, sycąca, zdrowa.
 Z zaledwie kilku składników, które idealnie się uzupełniają. Dokonałam jednak kilku modyfikacji. Dodałam kilka posiekanych suszonych pomidorów,
a podaną w przepisie ciabattę wymieniłam na podpieczone grzanki z razowego pieczywa, które jest zdecydowanie bardziej łaskawe dla wiosennej figury.
Użyłam ugotowanej drobnej fasoli, ale jeśli zdecydujecie się na taką z puszki, zdecydowanie uda Wam się przygotować tę zupę w niespełna 10 minut. 
Przepis z książki "Świeże i smaczne warzywne przysmaki" wydawnictwa RM

Składniki na 4 porcje:

- pół włoskiej ciabatty (lub cztery kromki razowca),
- 3 łyżki oliwy z oliwek,
- 3 posiekane cebule,
- 3 ząbki czosnku,
- 800 g krojonych pomidorów (2 puszki),
- 400 g drobnej białej fasoli z puszki lub ugotowanej,
- 2 1/2 szklanki bulionu warzywnego,
- sól i czarny pieprz,
- świeża bazylia lub rukola do dekoracji.

Pieczywo kroimy w kostkę i podpiekamy na suchej blasze w piekarniku przez około 10 minut.

W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy na nią cebulę i czosnek i podsmażamy przez około 4 minuty, aż zmiękną. Dodajemy pomidory, fasolkę i bulion, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez kolejne dwie minuty. 

Dodajemy podpieczone pieczywo, znów doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez dalsze 5 minut. Przyprawiamy i podajemy z zielonym.

Bon appetit!



wtorek, 22 listopada 2011

Wodzionka


... czyli suchy chleb i wrzątek, tym razem z dodatkiem czosnku, masła i lubczyku. 
 Ta rodowita Niemka, (gdzie nazywana jest Brotsuppe), przez lata była podstawą śląskiej kuchni. 
Dzisiaj mniej doceniania, ale z pewnością nie zapomniana, nadal można ją zamówić w wielu śląskich restauracjach, czasem z fikuśnymi dodatkami, jak surimi, kapary, czy anchouis (np. w katowickim Cyferblacie).
Podobno wodzionka jest dobra na wszystko- na kaca, przeziębienie czy dolegliwości żołądkowe, bo wzmacnia i rozgrzewa. 
Fakt, nie jest najbardziej wykwintną spośród zup, to proste danie, ze swoją śląską historią.
 Hiszpanie robią z suchego chleba gazpacho, a my mamy wodzionkę. 
Polecam!

Składniki na moją ulubioną wodzionkę:

- suchy chleb (jak najlepszej jakości),
- łyżeczka masła,
- 2 ząbki czosnku,
- sól,
- lubczyk.

Chleb kroimy w kostkę, podsmażamy na maśle, tak by powstały chrupiące grzanki. Czosnek rozcieramy z solą, wrzucamy do miseczki, wraz z grzankami i lubczykiem. Całość zalewamy wrzątkiem. Przyprawiamy wedle uznania.

To przepis na moją ulubioną wodzionkę. Niektórzy wolą wersję na smalcu, ze skwarkami, jeszcze inni dodają do zupy podsmażone ziemniaki. Warto poeksperymentować!


Bon appetit!

A poniżej przepis na oryginalną śląską wodzionkę, podany w mniej, lub bardziej przystępnej wersji :)



sobota, 5 listopada 2011

Barszcz ukraiński


Znowu zupa. Jedna z moich ulubionych, tania jak barszcz:)
Przepisów na barszcz ukraiński jest tyle, że trudno tak naprawdę ugotować tę oryginalną -pierwotną wręcz- wersję. Jedni gotują z fasolą, drudzy bez, niektórzy dodają kapustę, inni zaś mówią, że to hańba i wstyd. Zagubiona i zniechęcona już poszukiwaniami prototypu, prezentuję moją wersję- rozgrzewającą, sycącą, lecz prawie bez tłuszczu.

Składniki na naprawdę duży garnek zupy:

- 6 buraków wielkości piłki do tenisa,
- 2 duże marcchewki,
- 3 niewielkie ziemniaki,
- kawałek selera,
- mały korzeń pietruszki,
- pół małej kapusty pekińskiej,
- sok z połowy cytryny,
- 3 łyżeczki cukru,
- 5 ziarenek ziela angielskiego,
- 3 liście laurowe,
- 2 łyżki suszonych warzyw,
- łyżka oliwy,
- łyżka soli,
- pieprz do smaku.

Buraki kroimy, seler, marchew, pietruszkę i ziemniaki- obieramy i kroimy w kostkę, a następnie wszystkie warzywa (poza ziemniakami) wrzucamy do garnka z rozgrzaną oliwą i chwilę podsmażamy, następnie zalewamy około 1,5 litra wody i przyprawy. Gdy wywar się zagotuje, zmniejszamy ogień i gotujemy nadal, po około 5 minutach wrzucamy opłukane ziemniaki, a po kolejnych piętnastu- poszatkowaną kapustę. Podajemy z łyżką kwaśnej śmietany.

Bon appetit!



czwartek, 3 listopada 2011

Zupa dyniowa z curry i czosnkowymi grzankami

Wszyscy robią teraz zupę dyniową, to ja też.
Pyszna, rozgrzewająca, na zakończenie długiego weekendu w gronie rodzinnym.

Składniki:
- 1 l bulionu,
- dynia wielkości piłki do siatkówki,
- łyżeczka przyprawy curry,
- łyżeczka papryki słodkiej,
- 1/4 łyżeczki ostrej papryki,
- świeżo zmielony pieprz,
- 1/2 łyżeczki oregano,
- 5 łyżek śmietany do zupy,

Dynię obieramy i kroimy w kostkę, wrzucamy do garnka z kilkoma łyżkami wody i dusimy do miękkości. Miksujemy blenderem na gładkie puree i mieszamy z bulionem i przyprawami, śmietanką.

Podajemy z grzankami podsmażonymi na masełku z czosnkiem, solą i pieprzem.

Bon appetit!

czwartek, 22 września 2011

Zupa pomidorowa z chrupiącą kukurydzą

Zrobiło się jesiennie, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że nadszedł najwyższy czas na zupę. Rozgrzewającą i pyszną. Taką, którą robi się w mig i która nie wymaga długiej listy składników. Syci ale bez wyrzutów sumienia.
Proszę Państwa- oto ona!
Pyszna alternatywa dla klasycznej pomidorowej, z chrupiącą świeżutką kukurydzą zamiast grzanek. Trochę słodka, trochę pikantna.
Polecam gorąco!
Przepis znaleziony w Kuchni Agaty, zmodyfikowany na wersję wegetariańską.

Składniki na 4 spore porcje:

- 2 kolby kukurydzy,
- puszka pomidorów,
- czubata łyżeczka koncentratu pomidorowego,
- średnia cebulka,
- 2 łyżki oliwy,
- ząbek czosnku,
- 2 łyżeczki cukru,
- 1,5 szklanki wody,
- warzywna kostka rosołowa,
- chilli, sól, pieprz, bazylia- do smaku.

Pokrojoną cebulkę wraz czosnkiem wrzucamy na rozgrzaną w garnku oliwę, chwilę podsmażamy, aż będą szkliste. Dodajemy ziarna kukurydzy, a za chwilę puszkę pomidorów, wodę, kostkę rosołową i przyprawiamy.

Gotujemy około 15 minut, tak, by kukurydza była ugotowana, ale nadal chrupiąca.

Podajemy ozdobioną listkiem bazylii.

* Gwoli ścisłości:
Kukurydza z puszki- z pewnością nie będzie smakowała tak dobrze w tej zupie jak świeża. Nie będzie też tak chrupiąca. Jednak gdy skończy się sezon na kolby, z pewnością pokuszę się o zrobienie tej zupy ponownie i brak świeżej kukurydzy z pewnością mnie przed tym nie powstrzyma! :)

A dla tych, którzy- podobnie jak ja- nie za bardzo wiedzą jak się zabrać za oddzielenie ziaren kukurydzy od kolby, kopiuję instrukcję podaną przez autorkę wyżej wymienionego bloga. Mnie bardzo pomogła:

"Najłatwiej jest oprzeć kolbę na desce po krojenia i pionowo od góry do dołu odcinać ziarna, przesuwając ostrzem noża jak najbliżej twardego środka kolby. Następnie, gdy wszystkie ziarna są już odkrojone, tępą stroną noża należy kolejny raz przesunąć z góry na dół kolby, uzyskamy w ten sposób dostęp do części kukurydzy najbliższych jej trzonowi"

Bon appetit!

wtorek, 22 lutego 2011

Rozgrzewający krem z marchwii

Znów zimno, problemy się mnożą, trzeba znaleźć w tym wszystkim jakiś jasny punkt. Najlepiej pomarańczowy :)
Jeśli macie ochotę na rozgrzewającą zupę krem- pikantną i aksamitną, zapraszam do skosztowania.

Składniki na 4 porcje:

- 4 średniej wielkości marchewki,
- 2 cebule,
- 2 łyżki masła,
- 1 ziemniak,
- ząbek czosnku,
- 400 ml bulionu,
- szczypta suszonego imbiru,
- łyżeczka suszonego lubczyku,
- szczypta chilli,
- łyżeczka kurkumy,
- jogurt naturalny
.

Marchew obieram i kroję z kostkę. Podobnie postępuję z ziemniakiem i cebulą.

Do rozgrzanego garnka z masłem, wrzucam pokrojoną cebulę i starty czosnek, chwilę podsmażam, następnie dodaję marchew i ziemniaczka, wrzucam przyprawy (prócz lubczyku) i smażę jeszcze około 5 minut. Następnie wlewam bulion, doprowadzam do zagotowania, zmniejszam ogień i gotuję jeszcze około pół godziny pod przykrywką.

Po tym czasie zdejmuję garnek z gazu, dodaję lubczyk i miksuję zupę na aksamitny krem, w razie potrzeby doprawiam.

Podaję gorący z kleksem jogurtu naturalnego i kilkoma kaparami.

Bon appetit!

środa, 19 stycznia 2011

Aksamitny krem z białej fasoli (ulubiona zupa Paula McCartney'a)

Brak mi słów, by opisać jak cudownie smaczna jest ta zupa.
Nie da się od niej oderwać, mogłabym ją jeść codziennie przez najbliższe dwa lata. Po prostu trzeba ją ugotować i dać się zaskoczyć- konsystencją, subtelnym smakiem i niepowtarzalnym aromatem.

Polecam :)


Składniki na 4 porcje:
(przepis trochę zmodyfikowałam, pochodzi z Kwestii Smaku)

- 2-3 łyżki oliwy z oliwek,
- 2 duże ząbki czosnku,
- 1 duża cebula pokrojona w kostkę,
- 2 średniej wielkości korzenie pietruszki, obrane i pokrojone w drobną kostkę,
- 2 niewielkie ziemniaki, obrane i pokrojone w drobną kostkę,
- 1,5 szklanki ugotowanej drobnej białej fasoli (dzień wcześniej namoczonej), ew. puszka (400 g) fasoli wraz z zalewą),
- 400 ml bulionu warzywnego,
- 3 listki laurowe,
- sok z 1/4 cytryny,
- czubata łyżka śmietanki kremowej,
- pół szklanki mleka.


Na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulę i czosnek, podsmażamy około 7 minut.

Następnie dodajemy pokrojone warzywa, przykrywamy pokrywką i dusimy kolejne 7 minut, co jakiś czas mieszając.
Po tym czasie dolewamy bulion, wrzucamy fasolę, liście laurowe i sok z cytryny. Doprowadzamy do zagotowania, zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem przez około 20 minut.
Następnie wyławiamy z zupy liście laurowe, a całość wraz ze śmietaną i mlekiem, miksujemy blenderem, aż do uzyskania kremowej konsystencji.

Podajemy z grzankami czosnkowymi.

Bon appetit!


poniedziałek, 20 grudnia 2010

Zielony krem groszkowy z lubczykiem

Wracam do domu zmarznięta, z potłuczonymi kolanami- co chwilę się przewracam na tym lodzie, który mamy na drodze do uczelni.
Czego mi trzeba? Gorącej, gęstej, ale też lekkiej zupy, którą robi się dosłownie chwilkę. Pamiętam, że Nigella kiedyś gotowała coś podobnego i nazwała to "zupą bagienną". Ja zamiast mrożonego groszku użyłam takiego z puszki. Było pysznie i rozgrzewająco :)

Składniki na dwie duże porcje:

- 2 puszki groszku,
- ząbek czosnku,
- litr bulionu,
- czubata łyżeczka suszonego lubczyku,
- 2 listki laurowe,
- 3 ziarenka ziela angielskiego,
- pieprz.
- gęsta śmietana do dekoracji.

Groszek rozgniatamy z grubsza widelcem, zalewamy bulionem z przyprawami i startym ząbkiem czosnku. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jeszcze 10 minut. Miksujemy zupę blenderem. Przed podajemy z kleksem kwaśnej śmietanki i grzankami.

Smacznego!


czwartek, 23 września 2010

Krem z pieczonej papryki z imbirem



I kto by pomyślał, że to może być aż takie dobre i na dodatek jeszcze zdrowe...
Ten krem praktycznie nie zawiera tłuszczu, a jest bardzo aromatyczny i sycący. Dzięki korzeniowi imbiru mocno rozgrzewa- słowem: to idealna zupa na chłodne jesienne wieczory i... na kaca! (chociaż na te bolesne dni po epickich imprezach mam jeszcze jedną imbirową propozycję, ale o tym późni
ej)
A tak na marginesie- z dostaniem świeżego imbiru czasem bywają problemy, niestety najczęściej wtedy kiedy jest właśnie najbardziej potrzebny. Dlatego najlepiej jest kupić mały korzeń, obrać go, zetrzeć na tarce lub w malakserze i zamrozić w małym pudełku. Smakuje prawie tak samo, i naprawdę niewiele go potrzeba żeby zwykłemu daniu nadać nutkę orientalnego smaku.



Przepis na 4 porcje
:

- 4 czerwone papryki (w oryginalnym przepisie były tylko trzy, moim zdaniem warto dać jeszcze jedną, krem będzie bardziej esencjonalny)
- 2 czerwone cebule (białe też będą dobre)
- 3 ząbki czosnku
- 1 pięciocentymetrowy kawałek imbiru starty na tarce
- 1 łyżeczka mielonego kminku (dla tych, którzy nie znoszą kminku: dodajcie go mimo wszystko, jego smak jest praktycznie niewyczuwalny, ale wzbogaca aromat potrawy i poprawia przemianę materii),
- 1 łyżeczka mielonej kolendry (u mnie ziarenka, trochę zmiażdżone wałkiem do ciasta),
- 1 czubata łyżka skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej,
- 1 l bulionu (może być drobiowy z kostki, lub wegetariański),
- sól, pieprz,
- odrobina jogurtu naturalnego lub kwaśnej śmietany.

Przekrojone na pół papryki, cebulę pokrojoną w ćwiartki i ząbki czosnku w łupinkach układamy na blasze i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, pieczemy jakieś 10-15 minut, aż skórka papryki zacznie pękać.

W rondelku rozgrzewamy 5 łyżek wody, wrzucamy do niej imbir, kolendrę i kminek, delikatnie przysmażamy przez 5 minut. Dodajemy skrobię, dokładnie mieszamy i stopniowo dolewamy bulion, cały czas mieszając, żeby nie powstały grudki. Przykrywamy i gotujemy jakieś 15-20 minut.

Upieczone ząbki czosnku obieramy i rozgniecione wrzucamy wraz z cebulą do gotującego się wywaru.

Z kolei papryki wkładamy na 5 minut do woreczka foliowego, szczelnie zamykamy (papryki będą się "pocić", dzięki temu dużo łatwiej będzie można je obrać ze skórki), obieramy.
Jedną połówkę papryki kroimy w cienkie paseczki (do dekoracji), a pozostałe kroimy w kostkę i wrzucamy do wywaru.

Gotujemy zupę na małym ogniu ok 5 minut, doprawiamy solą i pieprzem, miksujemy na gładką masę.

Podajemy z odrobiną jogurtu lub śmietany i paseczkami papryki.

Pyszności!

*przepis pochodzi z książki ''Metoda doktora Dukana'', troszkę go zmodyfikowałam