Muffiny z chałwą & kremem mascarponowo-białoczekoladowym
Jak się mieszka w Katowicach to siłą rzeczy obchodzi się barbórkę. Do pracy zaniosłam takie oto muffiny. W prawdzie bieganie na tramwaj bez rękawiczek (przepraszam mamo!) z tuzinem babeczek w ręku nie należy do najprzyjemniejszych, ale najważniejsze, że smakowało. Kompozycja może dziwna, mnie wydała się być apetyczna... no nie wiem, sami oceńcie :) A dziękuję wszystkim, którzy- pomimo tego, że zanosiło się na katastrofę-sprawili, że ten dzień był naprawdę wyjątkowy. Kocham Was jak michałki w białej czekoladzie :)
Składniki: (na tuzin babeczek, przepis (troszkę go zmieniłam) pochodzi z bloga Just My Delicious)
-suche składniki:
- niespełna 1/2 szklanki cukru, - 1 i 3/4 szklanki mąki, - 2 łyżeczki proszku do pieczenia, - dwie łyżki kawy rozpuszczalnej, - 1/4 łyżeczki soli, -mokre składniki: - 100 g masła roztopionego, - 1/2 szklanki mleka, - jajko, * 100 g chałwy waniliowej podzielonej na 12 kostek.
W pierwszej misce mieszamy dokładnie suche składniki, w drugiej- mokre. Następnie łączymy zawartości obu naczyń (jeśli ciasto jest zbyt gęste, dolewamy trochę mleka)
Ciasto wlewamy do formy na muffiny wyłożonej papilotkami. Najpierw wlewamy do mniej więcej 1/3 wysokości formy, na cieście układamy po kawałku chałwy, następnie wlewamy resztę ciasta (do około 3/4 wysokości papilotki).
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut.
Krem:
- tabliczka białej czekolady, - 15o g serka mascarpone, - łyżka cukru waniliowego (dodałam takiego z ziarenkami wanilii).
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Serek, czekoladę i cukier dokładnie mieszamy, aż składniki się połączą. Krem przekładamy do rękawa cukierniczego i dekorujemy nim muffiny. Na czubku ułożyłam po jednej suszonej żurawinie.
Ja też w poniedziałek zaniosłam muffiny z kremem moim dziewczynom, tyle że bez okazji. Rozpieszczam je tak przynajmniej raz w tygodniu. Bo kto by to wszystko jadł, co ja upichcę... Twoje jednak pyszniejsze....
przepyszny pomysł na uprzyjemnienie sobie zimowych chwil :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Paulą.
OdpowiedzUsuńA co do fioletowych z zimna rąk - nie wyrobiłabym się z przepraszaniem mamy ;)
chętnie bym skosztowała
OdpowiedzUsuńja też kocham michałki w białej! : )
OdpowiedzUsuńa muffinki mi brzmią pysznie!
Ja też w poniedziałek zaniosłam muffiny z kremem moim dziewczynom, tyle że bez okazji. Rozpieszczam je tak przynajmniej raz w tygodniu. Bo kto by to wszystko jadł, co ja upichcę...
OdpowiedzUsuńTwoje jednak pyszniejsze....