... czyli suchy chleb i wrzątek, tym razem z dodatkiem czosnku, masła i lubczyku.
Ta rodowita Niemka, (gdzie nazywana jest Brotsuppe), przez lata była podstawą śląskiej kuchni.
Dzisiaj mniej doceniania, ale z pewnością nie zapomniana, nadal można ją zamówić w wielu śląskich restauracjach, czasem z fikuśnymi dodatkami, jak surimi, kapary, czy anchouis (np. w katowickim Cyferblacie).
Podobno wodzionka jest dobra na wszystko- na kaca, przeziębienie czy dolegliwości żołądkowe, bo wzmacnia i rozgrzewa.
Fakt, nie jest najbardziej wykwintną spośród zup, to proste danie, ze swoją śląską historią.
Hiszpanie robią z suchego chleba gazpacho, a my mamy wodzionkę.
Polecam!
Składniki na moją ulubioną wodzionkę:
- suchy chleb (jak najlepszej jakości),
- łyżeczka masła,
- 2 ząbki czosnku,
- sól,
- lubczyk.
Chleb kroimy w kostkę, podsmażamy na maśle, tak by powstały chrupiące grzanki. Czosnek rozcieramy z solą, wrzucamy do miseczki, wraz z grzankami i lubczykiem. Całość zalewamy wrzątkiem. Przyprawiamy wedle uznania.
To przepis na moją ulubioną wodzionkę. Niektórzy wolą wersję na smalcu, ze skwarkami, jeszcze inni dodają do zupy podsmażone ziemniaki. Warto poeksperymentować!
Bon appetit!
A poniżej przepis na oryginalną śląską wodzionkę, podany w mniej, lub bardziej przystępnej wersji :)












