piątek, 21 stycznia 2011

Muffiny jak Pączki... omnomnom :)

No dobrze, po wczorajszym poście z Homerkiem, dziś możecie poczuć się troszkę rozczarowani, że to tylko muffiny. Nic bardziej mylnego, to nie są tylko muffiny.
Może nie smakują dokładnie tak samo jak pączki, ale są wyśmienite.
Robi się je w 10 minut, bez bawienia się ze smażeniem w głębokim tłuszczu, dzięki czemu są też mniej tłuste. Puszyste i aromatyczne i oczywiście z marmoladą w środku. Tym razem użyłam dżemu truskawkowego, przy następnej okazji nadzieję je konfiturą różaną.
Przepis pochodzi z tego bloga, tam jednak widnieje przepis na pączki bez owocowego wnętrza.

*jeszcze jedno: zdjęcia nie wyszły najlepiej, robiłam je wczoraj przy sztucznym świetle. I dobrze, bo dziś rano mogłabym fotografować już tylko okruszki.

Składniki:
(z podanych składników wychodzi 12 pączków z nadzieniem, lub 9 bez):

-1 i 3/4 szklanki mąki pszennej,
-1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 1/2 łyżeczki cynamonu,
- 1/3 szklanki oleju,
- 3/4 szklanki cukru,
- jajko,
- 3/4 szklanki mleka,
- 3/4 szklanki marmolady, dżemu, lu konfitury.

Ponadto:
- 60 g masła,
- 1/3 szklanki cukru (użyłam brązowego, może być jakiś drobny do wypieków, lub cukier puder),
- czubata łyżeczka cynamonu.

W jednym naczyniu mieszamy suche składniki, w drugim mokre (oprócz marmolady). Następnie łączymy zawartość obu misek.

Formę do muffinów, wysmarowaną tłuszczem, wykładamy ciastem do 1/2 jej wysokości. Następnie na środku układamy po łyżeczce marmolady i przykrywamy łyżką ciasta.

Wstawiamy do piekarnika, nagrzanego do 180 stopni na 25 minut.

Jeszcze ciepłe wyciągamy z formy. Obtaczamy w roztopionym maśle, następnie dokładnie w cukrze z cynamonem (ja obtoczyłam tylko górę muffinów)

Bon appetit!



środa, 19 stycznia 2011

Aksamitny krem z białej fasoli (ulubiona zupa Paula McCartney'a)

Brak mi słów, by opisać jak cudownie smaczna jest ta zupa.
Nie da się od niej oderwać, mogłabym ją jeść codziennie przez najbliższe dwa lata. Po prostu trzeba ją ugotować i dać się zaskoczyć- konsystencją, subtelnym smakiem i niepowtarzalnym aromatem.

Polecam :)


Składniki na 4 porcje:
(przepis trochę zmodyfikowałam, pochodzi z Kwestii Smaku)

- 2-3 łyżki oliwy z oliwek,
- 2 duże ząbki czosnku,
- 1 duża cebula pokrojona w kostkę,
- 2 średniej wielkości korzenie pietruszki, obrane i pokrojone w drobną kostkę,
- 2 niewielkie ziemniaki, obrane i pokrojone w drobną kostkę,
- 1,5 szklanki ugotowanej drobnej białej fasoli (dzień wcześniej namoczonej), ew. puszka (400 g) fasoli wraz z zalewą),
- 400 ml bulionu warzywnego,
- 3 listki laurowe,
- sok z 1/4 cytryny,
- czubata łyżka śmietanki kremowej,
- pół szklanki mleka.


Na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulę i czosnek, podsmażamy około 7 minut.

Następnie dodajemy pokrojone warzywa, przykrywamy pokrywką i dusimy kolejne 7 minut, co jakiś czas mieszając.
Po tym czasie dolewamy bulion, wrzucamy fasolę, liście laurowe i sok z cytryny. Doprowadzamy do zagotowania, zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem przez około 20 minut.
Następnie wyławiamy z zupy liście laurowe, a całość wraz ze śmietaną i mlekiem, miksujemy blenderem, aż do uzyskania kremowej konsystencji.

Podajemy z grzankami czosnkowymi.

Bon appetit!


poniedziałek, 17 stycznia 2011

Brownie z orzechami

Ciasto idealne.
Co tu dużo mówić- sama przyjemność- szybkie przygotowanie, krótkie pieczenie, zniewalający zapach i ten smak... Kto jadł, ten zrozumie.
Kto nie jadł, ten niech wie, że nieświadomie, przez przypadek ominęła go nieziemska przyjemność mocno czekoladowego, zbitego i trochę zakalcowatego kawałka szczęścia.
Nie, nie przesadzam, spróbujcie tylko.
Przepis Nigelli znaleziony na tym blogu, upiekłam z połowy porcji (blaszka o wymiarach 17/27 cm).

Składniki:
-190 g masła,
-200 g gorzkiej czekolady,
- 3 jajka,
- łyżeczka ekstraktu z wanilii (można pominąć),
-200 g cukru pudru,
- 110 g mąki,
-pół łyżeczki soli,
- pół szklanki posiekanych orzechów włoskich.

Masło i czekoladę rozpuszczamy w rondelku, na małym ogniu. Odstawiamy na chwilę do przestudzenia.
W misce mieszamy roztrzepane jajka, cukier i ekstrakt z wanilii, dodajemy mąkę z solą, następnie łączymy wszystko z rozpuszczoną czekoladą i masłem oraz orzechami.

Gotowe ciasto wlewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 20-25 minut. Po tym czasie ciasto sprawia wrażenie niedopieczonego, czyli wszystko tak jak być powinno. Odstawiamy do wystygnięcia, jeśli zaczniemy kroić ciepłe, po prostu się rozpłynie.

Przepysznego!

środa, 12 stycznia 2011

Placuszki ryżowe z tuńczykiem i warzywkami z puszki


Takie placuchy sobie wymyśliłam!
Już od dłuższego czasu zastanawiałam się co począć z opakowaniem błyskawicznych płatków ryżowych, które Bruno przytargał kiedyś z domu. No i znalazłam dla nich moje ulubione zastosowanie. Bo co może być od chrupiących z wierzchu placuszków?
Poza tym ich wykonanie zajmuje nie więcej niż 10 minut (ze smażeniem), a smak mają na tyle neutralny, że można je przyprawić czym tylko się chce. Następnym razem widzę je na słodko z miodem i cynamonem. A dziś wersja na słono przełożona tym-co-zostało-w-lodówce.
Polecam!

Składniki na 10 małych placuszków:

- 200 g płatków ryżowych błyskawicznych,
- 1 jajko,
- pół łyżeczki czosnku w proszku,
- pół łyżeczki przyprawy curry,
- pieprz i sól do smaku,
- odrobina oleju do smażenia.

Płatki zalewamy wrzątkiem (ilość potrzebna do ugotowania go na gęsto jest zazwyczaj podana na opakowaniu, ja zastosowałam taką proporcję ryżu do wody: 1:2) i chwilę gotujemy cały czas mieszając. Gdy płatki zmiękną i powstanie coś na wzór bardzo gęstego kleiku, przyprawiamy. No końcu dodajemy jajko i dokładnie mieszamy.

Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju, łyżką nakładamy gęste, lepkie ciasto, spłaszczamy i smażymy na rumiano z dwóch stron.

Można podawać z twarożkiem z ziołami lub skomponować sobie jakiś farsz. Mój był taki:

Farsz:
-kukurydza, czerwona fasola, groszek z puszki,
- tuńczyk w sosie własnym,
- cebulka pokrojona w drobną kostkę i zeszklona na maśle,
- kilka drobno pokrojonych korniszonów- moim zdaniem są bardzo istotne, sprawiają, że farsz nie jest mdły,
-łyżka majonezu,
- cząber, papryka, sól, chilli

Smacznego!

Pożywne i zdrowe muffiny marchewkowe z kardamonem

Czujecie już wiosnę? Wiem, że to głupie pytanie skoro jeszcze nawet połowa stycznia nie minęła, ale ja dzisiaj poczułam się bardzo wiosennie. I to poczucie spowodowało czyste okna, podłogi, kuchnię- słowem: wiosenne porządki.
A na drugie śniadanie muffiny- wilgotne i niezbyt wyrośnięte, ale przepyszne. Od poprzednich marchewkowych różnią się tym, że są zdrowsze. Postanowiłam zamienić mąkę na błyskawiczne otręby owsiane, zmniejszyć ilość cukru i oleju... bo jeśli faktycznie idzie wiosna, to trzeba się wziąć w garść, no nie?


Składniki na 10 niewielkich muffinów:

Składniki suche:
- 1/3 szklanki mąki pszennej,
- 2/3 szklanki otrębów owsianych błyskawicznych,
- czubata łyżeczka sody oczyszczonej,
-3/4 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1/4 łyżeczki soli,
- 1/4 łyżeczki cynamonu,
-1/2 łyżeczki mielonego kardamonu,

Składniki mokre:
-1/4 szklanki oleju,
- 2 jajka roztrzepane,

Ponadto:
- 1 i 1/4 szklanki marchwi startej na dużych oczkach,
- pół szklanki orzechów włoskich pokrojonych,
- 2 łyżki ziaren słonecznika.

Składniki suche mieszamy dokładnie w miseczce. W osobnym naczyniu mieszamy jajka i olej, następnie łączymy ze sobą obie mieszaniny oraz marchew, orzechy i pestki.

Gotową masę wykładamy do muffinkowej formy wyłożonej papilotkami.

Pieczemy 25-30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

Bon appetit!

piątek, 7 stycznia 2011

Małe razowe bułeczki z oliwą aromatyzowaną chilli

Oficjalnie czy nie- dla mnie sesja już się zaczęła. Jak zwykle trochę panikuję, sporo się uczę (choć nadal za mało) i najchętniej odstresowuję w kuchni.
Po wczorajszym cudownym dniu z psychometrią, bardzo potrzebowałam stolnicy i ciasta, którego ugniatanie tak wspaniale relaksuje. W ten sposób powstały te małe bułeczki.
Jeśli macie w domu więcej niż dwa głodomory polecam od razu zrobić z podwójnej porcji. Bułeczki wychodzą naprawdę malutkie, są dość zbite i chrupiące i naprawdę przepyszne.
Przepis pochodzi z Moich Wypieków.


Składnik na 8 malutkich bułeczek:

- 225 g mąki razowej chlebowej,
- 1 łyżeczka soli,
- łyżeczka cukru,
- 1,5 łyżeczki suchych drożdży (użyłam 15 g świeżych),
- 25 g miękkiego masła,
- 150 ml ciepłego mleka,
- dodałam jeszcze łyżkę siemienia lnianego.


W kubeczku mieszamy ciepłe mleko z cukrem i świeżymi drożdżami, odstawiamy w ciepłe miejsce żeby trochę wyrosło.

Mąkę z solą i siemieniem mieszamy, dodajemy masło, następnie stopniowo drożdże z mlekiem, zagniatamy sprężyste ciasto. Wkładamy je do miski, przykrywamy czystą ściereczką i odkładamy w miejsce ciepłe, bez przeciągów do wyrośnięcia. Powinno podwoić swoją objętość (u mnie zajęło to ponad godzinę).

Następnie chwilę zagnieść podzielić na 8 części, z każdej z nich uformować bułeczkę. Ułożyć na talerzu, przykryć ściereczką i odstawić jeszcze na pół godziny żeby urosło.

Piec w 220 stopniach przez 15-20 minut.

Najlepsze podawane z kleksem oliwy czosnkowej lub chilli albo z dobrym masłem.

Pycha!